– Mamo, zmieniam styl! – mówi 11-latek.

– Aha… Coś się stało?

– Tak. Zgadzam się na normalne spodnie.

– Powiesz więcej?

– Dziś znowu był jakiś głupi apel i ja znowu miałem jakieś głupie dresy. Pani mówiła, że wstyd przynoszę, a inni się śmiali.

– Bo oni pamiętali, a ty nie?

– Nie. Oni nie muszą pamiętać, bo noszą normalne spodnie. Ja też nie chcę pamiętać, tylko pasować do szkoły raczej niż na mecz.

– Aha, bo do tej pory wybierałeś inaczej – wygodnie i miękko, dresowo.

– Czas to zmienić.

– Pamiętam, gdy zmieniłeś buty z tych na rzepy, na te wiązane. W ciągu jednego dnia nauczyłeś się wiązać sznurowadła, żeby wyjść do szkoły w korkach.

– Mamo, jak się kocha football to jest normalne, że zrobisz wszystko, by do niego pasować.

– A ta zmiana stylu teraz, to do czego pasuje?

– Do spokoju w szkole.

– Aha…

 

I myślę: przynależność a dostosowanie. Wiązanie sznurowadeł w piłkarskich korkach pasuje mi do przynależności, a zmiana stylu ubierania się bardziej do dostosowania. Inna motywacja wynika z „chcę”, inna z „powinienem”.

W każdym razie, razem fajniej i przewidywalniej – bezpieczniej emocjonalnie. Choć przy „powinienem” jednak kosztem własnych potrzeb. A może nowe potrzeby wypierają stare? Świadoma i celowa autosocjalizacja? Mały niezależny rycerz dostrzega uwarunkowania otoczenia – sam. I decyduje o zmianie – sam.

Ja zostaję z pytaniem, jak dobrze funkcjonować w grupie i nie zatracić siebie? I pewnie i tu, w swoim czasie, życie da odpowiedź.

Napisz swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *