Słowo jak pierwsza gwiazdka może rozpocząć czas zatrzymania.

Zatrzymania od biegania, kupowania, machania, stękania, starania, popychania…  do spokojnego oddychania.

Słowo lekkie i czyste jak płatek śniegu i ciężkie brudne jak wniesione z ulicy błoto.

W słowach są i życzenia z głębi serca i wyrzuty z tyłu głowy.

Słowa koją, pomagają, ratują.

Słowa gnoją, umniejszają, katują.

Tonami słów wypełniamy Święta, bo gram milczenia krępuje, a cisza knebluje.

Oby słowami nie strzelano, oby ciszą zachęcano, a zapraszającym łagodnym milczeniem otwierano do rozmowy. Oby rozmowa nie była o niczym, a była o wszystkim, co najważniejsze. Oby nie smakowała wyrzutami i pretensjami, a karmiła wdzięcznością i wzmacniała miłością.

Użyjmy w te Święta słów jak pędzli do malowania pejzażu najpiękniejszych relacji. Zanim padnie słowo, niech pojawi się intencja – wspólne dobro, większa bliskość, ciepły dotyk, mocniejsza więź…

Mów świadomie, słuchaj uważnie. Bądź przytomnie. Ta chwila się nie powtórzy. Ten czas już nigdy więcej nie zatrzyma się tak samo. Te Święta są jedyne. Kolejne – kto wie jakie i gdzie?

Zatrzymaj się – zobacz to, co jest i to, czego nie ma. Prawda to prezent dla odważnych.

Napisz swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *