Rozpadamy się – mąż powiedział.

Tak, od chwili urodzenia. Taki koszt tej przygody zwanej życiem – odpowiedziałam.

Obserwuję:

  • Ktoś z kimś się zbliża bardziej i żegna w tej bliskości, bo już niedługo a jeszcze się tli…
  • Ktoś bardzo płacze, bo jego mały piesek został przejechany a wyszli tylko na spacer przed dom…
  • Ktoś się boi, bo diagnoza okrutna i nie ma czego się chwycić w samotnej nadziei…
  • Ktoś łyka leki, które w tej ilości zamiast leczyć ciało, miały zabić duszę, bo cierpiała ponad i dość.

Różne ostateczności. Przejścia na drugą stronę, rozpad nieodwracalny…

Widzę:

że komuś schodzi skóra z pleców po wakacjach, komuś paznokieć ze stopy po biegu, komuś siwieją włosy po latach, komuś wiotczeje brzuch po dziecku. Ktoś przestaje rosnąć, ktoś myśleć, a ktoś zmarszczki drobiazgowo przelicza. Mizerniejemy dzień po dniu nawet jeśli nie ostatecznie. Subtelnie biodegradowalni. Z cząsteczek złożeni na początku i na cząsteczki rozłożeni na końcu. Kawałek po kawałku wracamy skąd przyszliśmy.

Nic nie trwa wiecznie – prawda, od której uciekamy. Nic nie boli na zawsze, nic nie koi do końca. Prawda, która obnaża kruchość i delikatność stworzenia – nic na zawsze. Coś tu i teraz. Ta krótka chwila. I kolejna. Zobacz, odczuj. Pozwól sobie bez strachu być dokładnie tu. Teraz. Swój czas ma biedronka, człowiek, dąb, planeta. Ty masz świadomość upływu tego czasu. Czas to życie. I jak jest? Jak to odbierasz? Jak się tym bawisz? W jakie słowa to stroisz? Co wchłaniasz, co odpierasz? Czemu ufasz?

Spokój? Jedność? Bezczas? Co tam jest, gdzie życie nas wyrzuci po zużyciu? Jak tam jest? Czy wprost do przylgnięcia z tęsknoty za domem czy z intensywnym skowytem, by wrócić na świat i dostać drugą szansę?

Nie wiedzieć i nie spieszyć się warto. Bo drugiej szansy może nie być.

Czerpać, korzystać, doświadczać, dociekać, być w pełni. Oczy szeroko otwarte. Uszy nastawione. Ręce wyciągnięte. Nos wyczulony. Język niewybredny. ŻYCIE, płyń przeze mnie! Naznaczaj, zapraszaj, czołgaj, kalecz, unicestwiaj, odradzaj. Uruchamiaj, zamykaj. Bądź. Ja jestem z Tobą we wszystkim.

Rozpadam się najpiękniej na części szlachetne i fragmenty wartościowe: składowe idei, prądy postępu, elementy rozwoju. Energia, która mnie powołała, czeka na mnie – zrealizowaną, wnoszącą swój wyjątkowy jedyny wkład, zanurzoną w prawie miłości. Wszechświat pulsuje a ja jestem częścią tego pulsu nieskończoności.

Rozpadamy się bezszelestnie tu, by tam zmienić formę i połączyć zebrane dane.

Użyźniamy to, co po nas – będąc w pełni tu i teraz. Takie przeznaczenie. Ku rozkwitowi życia to powołanie i sens.

Rozpadamy się Po Coś, mężu.

 

 

Napisz swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *