To wbrew pozorom będzie bardzo poważny post, bo obserwacja myśli w głowie jest bardzo poważną sprawą. Jeśli nie robisz tego świadomie, to możesz uwikłać się w natręctwo myśli. Zacząć im wierzyć i je analizować, jakby były jedynymi i absolutnie pewnymi drogowskazami w Twoim życiu. Tematami, którymi koniecznie i natychmiast musisz się zająć. Tracąc przytomny ogląd sytuacji.

 

Dziś w nocy wpływała i wypływała z mojej głowy myśl: ABY UZDROWIĆ MATKĘ MUSISZ PRZESTRZEGAĆ PEWNYCH NORM. Brzmi potężnie, jak z dekalogu, co? Przygwoździła mnie. Ale o co chodzi? Przecież matka moja zdrowa, z prawem nie jestem na bakier, nic muszę wszystko mogę, co autor miał na myśli?!?

Niech mi ktoś wytłumaczy, co to znaczy? Ja próbowałam (po co???) i przegrałam, bo… straciłam noc.

 

Bywam mądrzejsza. Na przykład, gdy przychodzi myśl DASZ RADĘ WYTRZYMAĆ DO RANA! To nauczona doświadczeniem wiem, że nie dam rady i żeby nie stracić nocy na „wytrzymywanie do rana” idę grzecznie do toalety i robię siku. Ignoruję myśl, że dam radę, bo już wiem, że ona kłamie. Gdybym wierzyła w tę myśl miałabym kolejną nieprzespaną noc i utrzymywany dyskomfort. A tak, puszczam wiarę w myśl, robię swoje i mam wolną głowę i nie tylko. Dalej smacznie śpię.

 

Myśli są tylko myślami. Wg neuropsycholog dr Marshy Lucas „myśli są słabymi niesamowicie krótkimi zdarzeniami neurologicznymi, chwilami przelewania się substancji neurochemicznych pomiędzy prawie niewidocznymi komórkami.”

Myśli to niewyobrażalnie małe kulki energii. Wyskakują z odchłani umysłu nagle, niezapraszane i często nie mają żadnego sensu, a zatrzymują na długo naszą uwagę. Tak samo jak moja myśl o matce i normach, która była tylko dziwnym impulsem w głowie.

 

Warto ją było potraktować z takim samym zainteresowaniem jak słowa „niebo jest niebieskie”, „rzeka płynie”, czy „ptaki latają”. Oczywiste prawda, więc o czym tu myśleć? Wracam do spanka. Ale nie… mój umysł osadził się w paradoksie tego zdania i analizował. Próbował rozwikłać przymus, matkę i uzdrowienie w normach i się męczył, zmęczył, a ja nie spałam.

Inne zestawy myśli: „Jestem brzydka”, „Co oni powiedzą?”, „On jest głupi”, „To się nie uda”, „Ona jest lepsza”, „Nigdy się nie tego nauczę”, „A co, jeśli mnie nie zaakceptują”, „Będzie tylko gorzej”, „Muszę to wszystko zaraz posprzątać”… potrafią porwać uwagę i całą naszą energię przekierować na walkę, unik, niechęć, czy kompulsywne działanie i często silną ekspresję emocji. Tak oto jedna myśl może zburzyć Ci dzień czy noc (zbudować też może, ale to temat na inny post).

 

Nie treść tej myśli, ale nasz stosunek do niej jest istotny. Nie jestem swoimi myślami, ale mogę je obserwować. Może nawet zadziwić się tym, o czym dana myśl jest, a następnie świadomie i spokojnie ją wypuścić z przestrzeni umysłu, niech frunie hen daleko, lekka niczym piórko, czy obłok na niebie, a ja robię swoje: śpię, pracuję, rozmawiam… z myślami przyfruwajkami, ale niekoniecznie uporczywymi przeszkadzajkami. Ja zarządzam swoimi myślami, nie poddaję się ich sile rażenia.

 

Obserwowanie myśli to niezła zabawa. Serio! Takie narracje odstawia teatr mentalny, że głowa mała! Jednak już nietraktowanie myśli poważnie to poważna sprawa. I konieczna dla zdrowia psychicznego.

„Jestem beznadziejna”

„Mam taką myśl, że jestem beznadziejna”

„Zauważam, że mam taką myśl, że jestem beznadziejna”

„Siedzę sobie tu i teraz i zauważam, że mam taką myśl, że jestem beznadziejna”.

Hello, to tylko jedna z wielu tysięcy myśli, które dziś nawiedziły moją głowę. Gdy przyłapię ją na gorącym uczynku wywierania wpływu na mnie, mam okazję przytomnie ją zauważyć i stwierdzić „No mam taką myśl i co? I tyle”To element mojego wewnętrznego krajobrazu. Dzięki procesowi zmienności życia, nietrwały 😊

 

Wolna od ciężaru myśli głowa to zdrowa głowa. A już najlepiej, najciekawiej, najprzyjemniej jest puścić myśl, wydostać uwagę z głowy i przenieść ją do ciała. Świadomie poczuć choćby stopę, biodro, rękę. Wejść w te wrażenia fizyczne z zainteresowaniem godnym naukowca i oddać uwagę temu, co prawdziwe, obecne, żyjące. Bogactwo doznań ciepła, zimna, ciężaru, mrowienia, pulsowania w ciele…. Doświadczyć oddechu i bicia serca w swojej indywidualnej wewnętrznej ciszy. Osiąść uwagą w miejscu, w którym nic nie trajkocze, nie każe, nie popędza, nie ocenia… W jakiś niewyobrażalny sposób rozluźniamy się wtedy i odpoczywamy, a czasem błogo zasypiamy.

 

To, czemu poświęcasz swoją uwagę, staje się dla niej święte 😉

 

Tylko nakreśliłam temat uważnej pracy z myślami – jeśli chcesz się dowiedzieć więcej i więcej nauczyć – zapraszam na treningi uważności (zajrzyj do oferty). To działa!

 

Napisz swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *